10 lutego 2014 r. światło dzienne ujrzy trzecia płyta Cochise – „118”. Wydawcą albumu będzie tym razem Metal Mind Productions. Na płycie znajdzie się 13 utworów – wszystkie teksty w języku angielskim.

Oto co muzycy zespołu powiedzieli o nadchodzącym krążku:

Radek:
„Zupełnie przypadkiem płyta „118” ukaże w dziesiątą rocznicę powstania Cochise. Będzie to nasz trzeci album i z jednej strony pokażemy na nim, jak wielki krok zrobiliśmy od czasu naszego debiutu, a z drugiej udowodnimy, że pozostajemy ciągle tymi samymi, niepoddającymi się muzycznym modom ludźmi, dla których granie rocka jest największą przyjemnością”

Paweł:
„Kiedy dwa lata temu wróciliśmy do początku („Back to beginning”) nie wiedzieliśmy co ujrzymy za kolejnymi drzwiami na naszej muzycznej drodze. „118” to klaustrofobiczne, intymne ucieleśnienie wszystkich sprzeczności i nadziei. Począwszy od narodzin poprzez miłość i ból a kończąc na szaleństwie, które staje się odpowiedzią na odczuwanie wolności i zniewolenia jednocześnie”.

Czarek:
„Wielu krytyków muzycznych uważa, że trzeci album jest dla zespołu najważniejszy. To na nim słychać dojrzałość muzyków i kierunek w jakim zamierza podążać kapela. I tak też jest w przypadku „118”, płyty która otwiera nowe drzwi i możliwości dla Cochise, a dzięki temu że większość kompozycji namaszczonych jest energią naszych fanów, dostajemy naprawdę energetyczną i szczerą muzę płynącą prosto z naszych serc i gotujących się w nas emocji”.

Paweł o tytule płyty i jego znaczeniu:

„Ze względu na moją prace zawodową przez ostatnie dwa lata dużo mego czasu spędzałem w podróżach i hotelach, gdzie między innymi powstawały w mojej głowie pomysły na piosenki. Nie wiedząc dlaczego w dziwny niewyjaśniony, jakby zaplanowany z góry plan, trafiałem za każdym razem do pokoju z numerem 118”.

 „Pokój 118 to wymiana energii. Ważne jest to z kim się nią dzielisz. To klaustrofobiczne intymne miejsce pełne i dojrzałe ucieleśnienie wszystkich sprzeczności nadziei, lęków, miłości i bólu. Pełne emocjonalnych odpadów niczym tapeta odklejająca się od ściany, które wie i widziało wszystko czego nasz racjonalizm nie jest w stanie udźwignąć. Pokój, w którym skuleni śpimy z otwartymi powiekami, ukryci w kątach za pajęczynami wątpliwości… za każdym razem wystawieni na najgorszą próbę… To rzadki rodzaj szaleństwa… wciąż pielęgnowany i poszukiwany… zasypany za drzwiami 118. Nigdy nie zapraszaj do pokoju kogoś…z kim nie chciałbyś…”